Yankee Candle Cozy Sweater, Rainbows End, Autumn Fruit, Christmas Rose i Beach Walk
kwietnia 16, 2019
Przygotowałam, a w zasadzie przeredagowałam jeden z postów na starym blogu - recenzje Yankee Candle Cozy Sweater, Rainbows End, Autumn Fruit, Christmas Rose& Beach Walk . Bardzo się cieszę z nowych porządków, jednak przyznam tęskno mi będzie do codziennych aktualizacji ze świata Yankee Candle. Początkowe zaciekawienie szybko przeistoczyło się w głęboką fascynację, zapach jest dla mnie wyznacznikiem i drogowskazem - zarówno w kuchni jak i w życiu. Świec nie paliłam na pewno z dobry rok, więc miło poczytać i powrócić do starych fascynacji.
Przed nami jeden z moich jesiennych ulubieńców - zapach późnych zbiorów i owoców jesieni czyli po prostu... Autumn Fruits. Tutaj nawet obrazek jest urzekający, piękna martwa natura o głębokich fioletach - ciemne i czerwone winogrona, kilka gatunków gruszek i jabłek oraz figi.
Pierwsze skrzypce grają tu zdecydowanie winogrona w wersji mocniejszej, lekko mniej słodkiej niż w Vineyard, co jednak nie jest jego wadą. Zapach jest jednak słodki, ale to bardziej dzięki wybijającej się dojrzałej fidze. Dopiero później wyczuwam w nim zapach bardzo dojrzałych jabłek, prawie w ogóle nie ma tu specyficznego zapachu gruszek. Propozycja jak sama nazwa wskazuje adresowana jest na jesienną porę roku i trzeba przyznać, że jest strzałem i dziesiątkę - ostatnim, ale jakże triumfalnym tchnieniem późnoletnich owoców.
Zapach zdecydowanie dla fanek bardzo słodkich owoców takich jak ciemne, ogrodowe winogrona - myślę że będą zadowolone poszukiwaczki zapachu fig, choć jak wspominałam nie one odgrywają tu pierwszoplanową rolę. Kiedy ja zamykam oczy i czuję i zapach widzę starą drewnianą przybudówkę przy murowanym domu, zniszczone skrzynki wypełnione po brzegi dojrzałymi owocami i to dojrzałymi tak mocno, że wydawałoby się, że to już ostatnia chwila, że jeszcze dzień, dwa i nadawałyby się tylko na konfitury. Bucha z nich intensywność smaku, dojrzałość przebija się przez cieniutką już skórkę...

Ocena: 5/5
Kategoria: Fruit
Pomieszczenie: sypialnia, salon, kuchnia
Moc: bardzo mocny
Testowana forma: średnia świeca
Na początek zestawienia wrzucam to, na czym zawiodlam się najbardziej: bardzo długo wyczekiwane przeze mnie woski z Yankee Candle niedostępne w Polsce i przyznam wyczekiwane przeze wiele fanek nie mniej niż na kwartalne zimowe nowości czyli zwane potocznie Q4.
Cozy Sweater
Zapach, prawie już legenda porównywalna do Vineyard, z ściągnięciem i kupieniem którego także były problemy - Cozy Sweater. Wosk, który błyskawicznie zniknął z Allegro i innych dostawców nawet mimo wyższej ceny, czy naprawdę warto i dla kogo jest to zapach?
Jeden z dwóch niedostępnych w Polsce z jesiennej edycji Q3 - osławiony już Sweterek. Jak już zapewne zdążyłyście się przyzwyczaić praktycznie co kwartał część zapachów dystrybuowana jest do nas a część jest niedostępna - najczęściej na własną rękę trzeba je ściągać lub próbować dorwać na Allegro. Jeżeli chodzi o recenzje wstępne czyli po prostu ploty - ta część która zapach swetra poznała, była nim w ogromnej większości zachwycona i z powodu tego i ja bardzo się na ten ciepły jesienny zapach zapaliłam :) i niestety.. Zupełnie nie mój styl, ale wielu może się spodobać,
w szczególności gdy..
Wielbicielki zapachów z YC można podzielić na kilka grup - są kuchenki, czyli wielbicielki zapachów związanych z przyprawami, gotowaniem i jedzeniem, świeżaki czyli miłośniczki Soft Blanket, Baby Powder czy Storm Watch - często proszkowych, mocnych zapachów. Kolejną grupą są kwiaciary a ostatnią owocówy - tu nie ma co wyjaśniać. Jeżeli więc spodobał Ci się Soft Blanket lub jesteś wielbicielką Warm Woolen Mittens istnieje ogromne prawdopodobieństwo że i Cozy przypadnie Ci do gustu. Dla mnie jest on bardzo perfumeryjną wersją Warm Woolen Mitens - bardzo intensywnie czuć zapach samej wełny - jest jednak zbyt mocny dla mnie.
Ocena: 3+/5
Kategoria: Fresh ( a powinna być osobna, Warm )
Pomieszczenie: sypialnia kobieca
Moc: bardzo mocny
Testowana forma: wosk
Edycja: Q3 2013
Rainbow's End
Po takiej nazwie zapachu sami nie wiemy czego można się tak naprawdę spodziewać. Moim cichym marzeniem, było aby zapach ten przypominał Storm Watch z cieplejszą i słodką nutą może lekko pachnącej łąki czy polnych maków. Zapach nie jest nowością, dotarł do mnie jednak dopiero teraz.
Opinii na temat tęczy w polskiej blogosferze praktycznie nie znalazłam, a jeśli takowe były to raczej optymistycznie nastawiające. Dla mnie jednak, maniaczki kwiatów, owoców i oceanu zapach wydaje się wyjątkowo duszący - podobieństwo do Storm Watch rzeczywiście istnieje - jednak wszystko to, co było przy nim do zaakceptowania tutaj zostało zwielokrotnione.
Zapach koniec końców przypadł mi najmniej do gustu, zbyt przesłodzone i perfumeryjny,
mimo wszystko czuć jest jakieś nawiązanie do powietrza po deszczu, jednak to wciąż kolejna propozycja dla fanek świeżaków. Może któraś z Was miała słój, jak wtedy kształtuje się zapach?
Ocena: 3/5
Kategoria: Fresh
Pomieszczenie: sypialnia kobieca
Moc: bardzo mocny
Testowana forma: wosk
Christmas Rose
Wciąż mam nadzieję, że to tylko kwestia trafnego wosku - jeśli kiedyś użyłam stwierdzenia, że któryś z zapachów wydaje się mydlany, cóż - ten to mydełko w najczystszej postaci. Mamy oczywiście zapach róży, mniej takiej z True Rose a bardziej tej podobnej do Fresh Cut Roses.
Za drugim podejściem zapach okazał mi więcej przychylności, niestety wciąż nie do końca wiem, skąd wzięła się nazwa "Christmas" - bo zapach róż jest tutaj bezkonkurencyjny. Zapach jest wciąż zbyt mocny, jednak kiedy pomyśli się o nim jako o specjalnie stworzonym Rose and Soap, wypada trochę lepiej :) Zapach bardziej dla fanek Baby Powder niż kwiaciarek.
Ocena: 3-/5
Kategoria: Flower
Pomieszczenie: sypialnia kobieca, łazienka
Moc: bardzo mocny
Testowana forma: wosk
Jednak nie myliłam się zupełnie - po dwudziestu minutach nie wytrzymałam i zgasiłam otwierając baaardzo szeroko okna. Pierwszy raz zdarzyło mi się czuć w gardle dziwną szorstkość - trochę jestem zawiedziona bo wiem, ze dla kilku dziewczyn jest to ulubiony zapach. Rzadko zdarza mi się taką recenzję Yankee Candle - ale Beach Walk - never again.
Nie wiem, może za jakiś czas zdecyduje się spróbować ponownie - na razie jednak chowam resztę wosku głęboko do szafy. Recenzja pochodzi z 2014 roku, proszę mieć więc wiele empatii dla moich blogowych początków ukochani.











0 komentarze