Książkowe podsumowanie miesiąca

października 14, 2013

Nie mam pojęcia jakim cudem przez kilka dni przeleżało w roboczych więc..


Przyznam, że sącząca się woda z nieba i wiatr świszczący przez najmniejsze nawet szparki bardzo nastraja mnie do czytania. Jako, że grzecznie siedzimy sobie z maluchem w domu, czytamy sobie razem (OK, maluch bardziej słucha). Słońce mnie niesamowicie rozleniwia i męczy, dopiero smutne, pochmurne niebo sprawia iż zaczynam ożywać. Na karb upałów i przejmujących lizbońskich zaułków więc zrzucam smutną liczbę dziesięciu sierpniowych pozycji.


Lista przeczytanych książek w miesiącu:

1. "Akwarium" - Suworow
2. "Klub Dumas" - Perez-Reverte
3. "Jedz, módl się, kochaj" - Gilbert
4. "Czerwony Smok" - Harris
5. "Chłopiec w pasiastej piżamie" - Boyne
6. "Brulion" - Bratny
7. "Rysio Snajper" - Vonnegut
8. "Milczenie owiec" - Harris
9. "Hannibal" - Harris
10. "Musimy porozmawiać o Kevinie" - Shriver

Niestety o wiele mniej niż zamierzalam, choć nie dodalam literatury specjalistycznej, bo traktuje niektóre książki jak małe skarby i nimi dzielić się nie potrafię. Książkowa egoistka ;) Nie mam zamiaru recenzować każdej książki z osobna, napiszę tylko o tych które najmocniej na mnie wpłynęły.

Na początek - największy zawód - "Jedz, módl się, kochaj" chyba największy bubel jaki ostatnio miałam w ręku. Książka jest tak koszmarna, że miałam ochotę wsadzić sobie palec w oko i pogrzebać w mózgu. Napisana fatalnym, pseudofilozoficznym językiem, męcząca i cóż, z mojego punktu widzenia po prostu głupia. 



A dla równowagi moja wielka miłość: "Klub Dumas" - cóż, nie jest niespodzianką - uwielbiam książki o książkach. Uwielbiam opisy książek, kocham czytać o ludziach którzy kochają je tak jak ja, którzy mają pasję - która notabene jest najbardziej seksowną rzeczą we wszechświecie. O walorach można pewnie trochę dyskutować, jednak bawiłam się przy niej przednie.


I moja druga mała słabostka - książki o seryjnych mordercach. Saga Harrisa o doktorze Hannibalu jest dla mnie jedną z najpiękniejszych pozycji - cóż, nieco specyficzne połączenie cech Lectera sprawia, że podobnie jak Dextera, zaczynamy go hm, lubić. Przyznam, że przeczytałam je już któryś raz z rzędu, robię to zawsze w wakacje (podobnie jak rok w rok w marcu czytam "Zaczarowaną górę") i zawsze zachwycają mnie nie swoją fabułą czy językiem, ale szacowną postacią Hannibala.

Oczywiście szczerze polecam Akwarium, ale swoje spostrzeżenia pozostawiam już sobie - wspaniała książka, nie pogardzę pierwszym wydaniem. Dobrej nocy i...

Sprawdź też

0 komentarze