Historia rzeczy kuchennych

marca 27, 2013

Były czasy, kiedy życie codzienne było przesycone, małymi, drobnymi pięknymi przedmiotami. Kiedy przykładało się dużą wagę do dużą szczegółu. Kiedy przygotowania do najprostszych czynności potrafiły pochłonąć cały sztab ludzi, od najmłodszych do najstarszych, a planowanie posiłków rozpoczynało się już kilka dni wcześniej, menu rozplananowane było według sezonowości warzyw i owoców, zwierzyny. Kiedy przykładało się wagę do nauki nie tylko kaligrafii czy muzyki, ale i do pięknego jedzenia sztućcami, doborem szkła czy zastawy.

Czas, kiedy jadano pięknie, podawano pięknie, kiedy rytuał wspólnych posiłków był jednym z najważniejszych chwil w ciągu dnia - najdroższym czasem. Zabranie talerza do pokoju i szybkie połykanie go w samotności było tak niestosowne, że nikt, kto nie był obłożony chorobą nawet by na to nie wpadł. 


Mówi się, że w domu najważniejszy jest stół, miejsce gdzie każdy po przeróżnych trudach dnia codziennego siada się i po prostu jest się z rodziną, najbliższymi. Choć przychodzi taki czas, kiedy przy tym wspólnym stole może się siedzieć nie chce. Może wygodniej zjeść na kanapie, weselej przy włączonym telewizorze, zabawniej ze znajomi. Może nie chce się wysłuchiwać nudnych historii, tych samych pytań, narzekań wciąż tych samych ludzi. Tylko, że to są nasi ludzie. Nasi ojcowie, nasze mamy, ci sami bracia, którzy w dzieciństwie całowali nas obśliniając po całej twarzy, siostry, które podbierały ciuchy, kosmetyki, by choć trochę wyglądać tak jak my.


Jeżeli zjemy to wszystko razem, nic nam nie zostanie na żołądku :) i starajmy się przygotowywać posiłki wspólnie - zmęczona staniem nad garami mama czy żona nie będzie tak wspaniałą partnerką do rozmowy jak ta, dumna z jedności, której tak bardzo brakuje nawet tej w kuchni.

Fuck, miało być o cukiernicy. Będzie jutro :) 

Sprawdź też

0 komentarze