Pink Blush, Cucumber & Cantaloupe, Raindrops on Roses - Yankee Candle
grudnia 21, 2016
Jako, że o przeprowadzce już Was należycie poinformowałam oraz o samych porządkach poczynionych w każdej sferze mieszkania - dziś mam dla Was prezent. Już jakiś czas temu wprowadziłam sobie małe (he, he) ograniczenie dotyczące ilości posiadanych przeze mnie świec do liczby pięćdziesięciu (i mam nadzieję do końca roku przejdę do 45, choć się średnio na to zanosi bo czekam na kilka kolejnych) - tekst pisany w 2015 roku, kiedy byłam totalnym świecowym świrem.
Zdjęcie to wrzuciłam wczoraj na Instagram i jako, że cieszyło się dużą popularnością pokazuję i Wam. Na zdjęciu są wszystkie posiadane przeze mnie świece, ale połowy z nich nie widać bo po prostu stoją w dwóch rzędach ;) Może są tak i jakieś Wasze ulubione zapachy? Przyznam w końcu się zebrałam do zakupienia im półki - do tej pory wszystkie rozlokowane były po całym mieszkaniu, co w zasadzie sprawiało, że nie miałam pojęcia ile ich dokładnie jest.
Jak palić świece zapachowe? - Zobacz najczęściej spotykane problemy z paleniem
I jeszcze tak może chcąc lekko zapobiec pewnym komentarzom, każdy ma swoje hobby i pasje, nawyki, małe przyjemności. Jako, że od prawie 4 lat nie zakupiłam ni grama alkoholu muszę sobie jakoś odbić :D A tak poważnie, jeżeli wydajemy zarobione przez siebie pieniądze na rzeczy które sprawiają nam wielką przyjemność, choćby były to tak błahe i przyziemne rzeczy - to chyba trochę o to chodzi w zarabianiu pieniędzy prawda? ;)
Przesłodką i świeżą jednocześnie - zapach rozpływających się w ustach słodkich melonów gładko łączy się z subtelną świeżością krojonego, ogródkowego ogórka, który w tej kompozycji gra co prawda drugie, ale zaskakująco piękne skrzypce. Zapach miękki, bardzo naturalny.
Ocena: 5-/5
Pomieszczenie: salon, sypialnia
Kategoria: Fruit
Testowana forma: duża świeca
Moc: średnia
Może się spodobać: wielbicielkom słodkości i owoców, w szczególności wielbicielkom wszelakich yankowych melonów, bo jak dla mnie jest z nich najładniejszy!
Skoro dziś czwartek to witam w zapachach! Swego czasu posty na temat świec zapachowych publikowane były na Make My Place właśnie w czwartki i do tej tradycji chciałabym powrócić. Kilka dni temu zostałam zaskoczona wspaniałą paczką, a w niej - 7 wspaniałych słojów i zapachów. Pięć z nich to zupełne nowości w mojej pachnącej szafie więc mam nadzieję, że także i Wy będziecie mogli poznać kilka nowych rzeczy od YC.
To już gwoli wstępu a teraz kilka słów o Raindrops on roses. Zapach należy do kolekcji "My Favourite Things" - część słojów z tej linii była dostępna w regularnej sprzedaży w Polsce - np. Brown Paper Packages, Schnitzel with Noodles czy Bright Copper Kettles. Jednak zapach, o którym dzisiaj piszę jest jednak jednym z tych najmniej dostępnych, nawet poza granicami Polski, a szkoda, bo dla mnie to jedna z ładniejszych róż Yankee Candle.
Zapach trochę przypomina True Rose, ale jest dużo bardziej wyrafinowany, w niczym też nie przypomina słodziutkich i lekko duszących Fresh Cut Roses. Po polsku świeca nazywa się "Krople deszczu na różach", ale jak dla mnie nie jest to zapach do końca świeży. Przez kilka lat czyszczenia róż i zmieniania im hektolitrów wody może też przyzwyczaiłam się do innego bardziej wodnego zapachu ale to już tylko mój odbiór samej nazwy. Jest jednak bardzo spokojny i z tego co czytam na niektórych forach dla niektórych to połączenie Storm Watch i True Rose.
Ocena: 4/5
Kategoria: Floral
Pomieszczenie: sypialnia kobieca, salon
Moc: średnia
Testowana forma: wosk, mały tumbler, duża świeca
Komu może się spodobać: Jako, że świeca z gatunku kwiatowych, to z
pewnością fanom tych mocniejszych, mniej perfumeryjnych jak True Rose.
Lato w pełni a ja zawitam dziś u Was z zapachem tak delikatnym i pięknym, że czekam na nastanie chłodniejszych dni z jej odpaleniem bo takie temperatury potrafią zabić wszystko :) Zapraszam na recenzję delikatnego Pink Blush od Yankee Candle!
Po pierwsze - choć najmniej ważne ale jednak - przepiękny kolor wosku oraz naklejka - kojarzy się się trochę wizerunkowo z Wedding Day, ale jest dużo delikatniejszy i ładniejszy. Początkowo myślałam, że pachnieć będzie tulipanami, ale nie takimi, jakie znamy z zapachu Tulips, ale delikatniejszymi, zielonymi.
Pink Blush pachnie jednak dużo delikatniej - mi kojarzy się z pączkami kwiatów, nie ma tu mocno gryzących słodkich kompozycji, ale eteryczna słodycz - miękki zapach przywodzący na myśl coś bardzo miękkiego i delikatnego.
Ocena: 5/5
Pomieszczenie: salon, sypialnia
Kategoria: Floral
Testowana forma: duża świeca
Moc: średnia w stronę słabej
Może się spodobać: wielbicielkom słodkości i kwiatów, w szczególności Freshcut Roses czy Loves me, loves me not.


0 komentarze