Dolce Gabbana - La Lune recenzja
grudnia 16, 2014
Zastanawiałam się nad wyprzedażą blogową, zastanawiałam, aż aparat nawalił zupełnie i zostałam tylko ze zdjęciami z postówroboczych i teraz jestem już po prostu zmuszona. Ale z drugiej strony w końcu jestem już zdecydowana i w 2015 roku będziecie mogły zobaczyć moje pierwsze filmy na YT.
Co prawda miałam już jedno podejście, nie byłam jednak zupełnie nieprzygotowana na typowe już teraz dla mnie sytuacje czyli namiętne stosunki z trollami maści wszelkiej - od tych idealnych ( "jesteś trochę brzydkawa"- srsly), przez doradców ( "na Twoim miejscu nie zapuszczałabym włosów"), narodowych ( "nie jesteś prawdziwą Polką") czy politycznych, ale, ale czas dojrzeć i ruszyć do przodu.
| Dolce Gabbana - La Lune recenzja |
I tak o pewności siebie na początku - niezupełnie jednak przypadkowo. Dzisiaj o perfumach, które lubię za to, że przypominają mi, że wszystko, absolutnie wszystko czego potrzebuję w życiu już mam i jak często zdarza mi się zapominać o rzeczach, które sprawiają mi nieludzką przyjemność choć są tak trywialne, jak tylko się da.
| Dolce Gabbana - La Lune recenzja |
Uwielbiam tą serię, chociaż pewnie większość z Was kojarzy inne karty tarota przypisane konkretnym zapachom. Księżyc mógłby wydawać się zimny, mocny, chłodny, ale to całkowite zaprzeczenie wyobrażeniom. Symfonia kobiecości, delikatności, wszystko owiane słodką, kwiatową tajemnicą, jak banalnie by nie brzmiało, to jeden z trzech moich ulubionych zapachów.
| Dolce Gabbana - La Lune recenzja |
Tutaj pisałam o moich ulubionych nutach zapachowych, z jednej strony staram się trzymać "swoich" perfum, z drugiej czasem coś mnie podkusi i kupię coś, co potem stoi rok na półce - całe szczęście mam dużo szwagierek, więc nie kolekcjonuję już kurzu tak mocno jak kiedyś. W to wszystko wpisuje się mocno projekt minimalizm, wpis o nim pojawi się pewnie jeszcze dzisiaj, bo to moje wielkie postanowienie na nadchodzący rok.
| Dolce Gabbana - La Lune recenzja |
Aż z ciekawości przejdę się do półki. Dziewięć flakonów (w tym dwa zapasowe) czyli siedem zapachów - dwóch z nim nie używam prawie nigdy - kojarzą mi się z osobami, które mi je podarowały i stąd ciężko mi się z nimi rozstać. Ale o sentymentach będzie wieczorem. Całusy i..

0 komentarze