Instaweek 13. + Mustache Haul!
maja 20, 2014
Kolejny tydzień i kolejna porcja zdjęć - dzisiaj ubarwiona lekko zakupami z Targów, o których pisałam Wam wczoraj. Chciałam także podziękować Wam za wiele miłych słów, które usłyszałam nie tylko tutaj ale i na Instagramie :) Jesteście świetni!
1. Książka łyknięta w jeden dzień - w końcu to moja ulubiona postać literacka a do tego
wciąż oglądamy serial, który choć z książką wiele wspólnego nie ma to kreacja głównego
bohatera robi na mnie ogromne wrażenie. I muzyka.
Na pewno nie do końca przyjemna ale długo pozostaje w pamięci.
2. Moje trzy hity ostatnich miesięcy!
3. Sezon szparagowy - trwaj chwilo wiecznie! :) (przepis możecie znaleźć na blogu)
4. Jedna z moich ulubionych aktorek młodego pokolenia, może nie tyle za grę aktorską
ile za klasę i dystans do showbiznesu.

5. Recenzja genialnego olejkowego balsamu do demakijażu - o tutaj.
6. I pomyśleć, że jako dziecko nie mogłam ich nawet przełknąć :D
7. Pierwsza własnoręcznie wyhodowana papryczka chili w tym sezonie -
doniczek mam tyle, że wkrótce nie będzie jak wejść na balkon ;)
doniczek mam tyle, że wkrótce nie będzie jak wejść na balkon ;)
8. Ostatnio jedno z moich ulubionych miejsc w Warszawie - trochę na uboczu - Strefa Cafe.
9. Wieeelkie latte <3
10. Pozostałości po przepysznym cieście z owocami na mojej ulubionej
zastawie od Rosethala - Cacilie.
zastawie od Rosethala - Cacilie.
11. Screen z Instragramu pokazujący tagi dla Warszawy podczas niesamowitego
zachodu słońca - wiele osób nie mogło się oprzeć.
zachodu słońca - wiele osób nie mogło się oprzeć.
12. Mustache Yard Sale czyli zakupy z wczorajszych Targów a w nich:
Obudowa na telefon - dosyć popularnej ostatnio firmy Yeah Bunny - do mnie
przemówił przede wszystkim motyw botaniczny który kocham wszędzie na wszystkim!
Koszulka kociary - szczerze mówiąc nie byłam kociarą dopóki jej nie zobaczyłam :)
Jedna z moich dwóch ulubionych firm, która robi przesłodkie rysunki na porcelanie, czyli
For Rest. jako totalna maniaczka zwierzątkowych kubków nie mogłam sobie odmówić.
Zdecydowałam się na dwa duże kubki - ogromne latte to jedna z moich
największych przyjemności - raz jedną małą filiżaneczkę z liskiem.
Przyznam, chociaż jakoś do tej pory miałam dystans do Original Source skusiłam się na
zestaw płynów i żeli w genialnych cenach - za ten zestaw zapłaciłam 20zł.
Poszukiwania worka idealnego trwały długo i zawsze kończyły się porażką i totalnym
brakiem zdecydowania. Tym razem zobaczyłam i wiedziałam już, że kupię. Zarówno motyw
jak i kolorystyka - zakochałam się od pierwszego wejrzenia.
I to już koniec. Zapewne gdybym miała jeszcze trochę odłożonej kasy nie odmówiłabym sobie z dwóch genialnych toreb i pięknej bluzy z kapturem, ale wszystkiego mieć nie można a ja wyszłam z targów baardzo zadowolona :) Zapraszam w tygodniu na kilka recenzji w tym
produktów takich firm jak Bobbie Brown czy Anastasia Beverly Hills i jedno
porównanie - wspaniałego końca niedzieli i...



0 komentarze